SKARBY BUŁGARII - przestarzałe stereotypy, nowe winiarstwo i Katarzyna Estate
- Mucha w Kieliszku
- 27 sie
- 5 minut(y) czytania
Bułgarskie wino przez lata obrosło w Polsce całym zestawem skojarzeń, uproszczeń i stereotypów - często niesprawiedliwych, choć przyznajmy, czasem całkiem zasłużonych. Wiele z nich powstało jednak w zupełnie innych realiach i mówi dziś znacznie więcej o tym, jaka Bułgaria była kilkadziesiąt lat temu, niż o tym, czym jej winiarstwo stało się współcześnie.
I właśnie dlatego warto do niej wrócić.
Nie po to, by udawać, że przeszłość nie miała znaczenia albo że dawne opinie pojawiły się bez żadnego powodu. Przeciwnie - to ważna część tej historii. Tyle że historia ma to do siebie, że nie kończy się w miejscu, w którym akurat ją zapamiętaliśmy. W Bułgarii przez ostatnie dekady zmieniło się bardzo wiele, a nasze wyobrażenia nie zawsze nadążyły za tą zmianą.
Skąd właściwie wzięła się ta opinia?

Żeby zrozumieć polskie skojarzenia z bułgarskim winem, trzeba cofnąć się do czasów gospodarki socjalistycznej, kiedy tamtejsze winiarstwo funkcjonowało według zupełnie innych zasad niż te, które dzisiaj kojarzymy z niewielką parcelą, terroir czy nazwiskiem konkretnego producenta.
Po II wojnie światowej sektor został podporządkowany państwowej produkcji na dużą skalę. Od lat 50. rozwijano rozległe winnice, mechanizowano zakłady, zwiększano wydajność i budowano przemysł nastawiony nie tylko na rynek krajowy, ale przede wszystkim na eksport. W latach 60. i 70. produkcja rosła bardzo szybko, a Bułgaria stała się jednym z najważniejszych eksporterów wina w całym bloku wschodnim, przy jednocześnie imponującej skali krajowej produkcji.

Wraz z tą skalą coraz większe znaczenie zyskiwały szczepy łatwo rozpoznawalne poza granicami kraju. Cabernet Sauvignon, Merlot czy Chardonnay były prostsze do przedstawienia odbiorcy niż lokalne odmiany, których nazw trzeba było dopiero nauczyć zagranicznych konsumentów.
W takim modelu liczyły się przede wszystkim wydajność, powtarzalność i możliwość dostarczenia ogromnych ilości produktu. Mniej miejsca pozostawało na opowieść o konkretnej parceli, charakterze gleby, różnicach pomiędzy siedliskami czy indywidualnej filozofii winiarza.
I właśnie taki obraz Bułgarii został w pamięci wielu osób w Polsce. Nie konkretna winnica. Nie konkretne miejsce. Po prostu „wino bułgarskie”. A było jakie było.
Świat poszedł dalej, stereotyp został

Po 1989 roku ten ogromny system zaczął się rozpadać. Zmiany własnościowe, rozdrobnienie gospodarstw oraz całkowicie nowe warunki gospodarcze sprawiły, że produkcja gwałtownie spadła, a kraj, który wcześniej zajmował bardzo silną pozycję eksportową, na pewien czas wyraźnie zniknął z międzynarodowego pierwszego planu.
Później zaczęła się jednak zupełnie inna historia - mniej spektakularna pod względem skali, za to znacznie ciekawsza z perspektywy jakości.
Pojawiły się prywatne inwestycje, nowe projekty, modernizowane winnice i winiarnie, a wraz z nimi coraz większe zainteresowanie tym, co wcześniej często ginęło w masowej produkcji - charakterem miejsca, jakością owocu, pracą z poszczególnymi parcelami i świadomym budowaniem stylu.
Bułgarskie winiarstwo zaczęło stopniowo przesuwać akcent z ilości na jakość. I tu pojawia się pewien typowy paradoks. Bułgaria zdążyła się zmienić. Nasze wyobrażenie o niej - nie zawsze.
Skarby Bułgarii - Katarzyna Estate
Jest w tym wszystkim jeszcze jedna ciekawa przewrotność, bo przecież mówimy o miejscu, którego związek z winoroślą nie zaczął się ani w XX wieku, ani wraz z pojawieniem się współczesnych inwestorów.
Tracja od starożytności była związana z uprawą winorośli i kulturą wina. Dzisiejsza Bułgaria nie próbuje więc wymyślić swojej winiarskiej tożsamości od początku. W pewnym sensie ponownie odkrywa to, co przez lata pozostawało w cieniu wielkoskalowej produkcji - lokalne odmiany, konkretne siedliska, różnice pomiędzy parcelami i własny język winiarski.
Jednym z jego najciekawszych elementów jest Mavrud - odmiana silnie związana z Tracją i jeden z najbardziej charakterystycznych punktów odniesienia dla bułgarskiego winiarstwa. Katarzyna Estate pracuje z nią w kilku różnych interpretacjach, pokazując, że lokalny szczep nie musi oznaczać jednego, z góry określonego stylu.
Równie interesujący jest Rubin - bułgarska odmiana powstała z połączenia Nebbiolo i Syrah. W interpretacji Katarzyna Estate pojawiają się ciemne owoce, przyprawy, struktura oraz wpływ dojrzewania we francuskim dębie.
I nagle okazuje się, że opowieść o współczesnej Bułgarii robi się znacznie ciekawsza niż powtarzanie wspomnień o anonimowych czerwieniach sprzed kilku dekad.
Historia zaczęła się od jednego spaceru
Dobrym przykładem tej zmiany jest Katarzyna Estate.
Historia winnicy rozpoczyna się w 2003 roku, kiedy Krzysztof Tryliński podczas spaceru po okolicach wioski Mezzek zachwycił się tym miejscem i postanowił zrealizować jedno ze swoich największych marzeń - stworzyć klasyczną winnicę inspirowaną francuską tradycją.
W kolejnych latach rozpoczęły się pierwsze nasadzenia, a osobista fascynacja miejscem zaczęła stopniowo zamieniać się w pełnoprawny projekt winiarski.

Dziś Katarzyna Estate gospodaruje na 750 hektarach własnych winnic na Nizinie Trackiej. Producent mocno podkreśla znaczenie terroir, różnic pomiędzy parcelami oraz możliwości osobnej pracy z owocem pochodzącym z różnych siedlisk.
To ważne, bo właśnie tutaj najlepiej widać, jak daleko współczesne bułgarskie winiarstwo potrafi odejść od dawnego modelu masowej produkcji. Nie chodzi już o anonimową ilość.
Chodzi o konkretną parcelę, konkretny szczep i decyzje podejmowane na kolejnych etapach pracy.
Katarzyna Estate podaje, że przetwarza około 2,3 mln kg winogron metodą mikrowinifikacji, która pozwala prowadzić partie pochodzące z różnych parceli oddzielnie, obserwować ich charakter i dopiero później decydować o ich dalszym przeznaczeniu.
Technologia w służbie miejsca
Sama winiarnia również pokazuje, że nowoczesność nie musi oznaczać odcinania się od natury.

Piwnica Katarzyna Estate zajmuje około 10 000 m² i została zaprojektowana na trzech poziomach, które wykorzystują naturalny spadek terenu. Dzięki temu winogrona, a później wino, mogą przemieszczać się pomiędzy kolejnymi etapami produkcji grawitacyjnie.
Na pierwszym poziomie odbywa się selekcja ręcznie zebranych owoców. Następnie trafiają one do zbiorników fermentacyjnych, a na kolejnym poziomie odbywa się między innymi kupażowanie i dojrzewanie w beczkach. Pod ziemią znajduje się także tunelowa Enoteka, w której przechowywane są specjalne i limitowane partie.
Brzmi technologicznie, ale sama technologia nie jest tu celem.
Filozofia Katarzyna Estate opiera się na przekonaniu, że najważniejsza część pracy wydarza się jeszcze w winnicy, a zadaniem piwnicy jest możliwie precyzyjne poprowadzenie tego, co wcześniej dały ziemia, klimat, winorośl i konkretny rocznik.
To podejście dobrze oddaje również historia samego właściciela - jego przywiązanie do natury, fascynacja ziemią i przekonanie, że każdy kolejny rok stawia przed winiarzem nowe wyzwania.
Mavrud obok Chardonnay? Właśnie o to chodzi
Współczesna Bułgaria nie musi przy tym wybierać pomiędzy tym, co lokalne, a tym, co międzynarodowe. I chyba właśnie ta swoboda jest jednym z najciekawszych elementów dzisiejszego tamtejszego winiarstwa.
Portfolio Katarzyna Estate pokazuje oba światy. Obok Mavruda i Rubina znajdziemy Chardonnay, Sauvignon Blanc, Cabernet Sauvignon, Merlot, Syrah czy Malbec. Część etykiet koncentruje się na pojedynczym szczepie i jego charakterze, inne wykorzystują możliwości kupażu. W jednych najważniejsze pozostają świeżość i czysty owoc, w innych większą rolę odgrywają struktura, przyprawowość i dojrzewanie we francuskim dębie.
Nie ma więc jednej odpowiedzi na pytanie, jak smakuje współczesna Bułgaria.
I dobrze. Bo właśnie różnorodność jest jednym z najlepszych powodów, żeby ponownie zainteresować się tym kierunkiem.
Nie musimy przekonywać nikogo, że bułgarskie wina są „inne niż kiedyś”. Znacznie ciekawsze będzie sprawdzenie, jakie są dzisiaj.

SKARBY BUŁGARII - stereotypy zostawiamy za drzwiami
Właśnie wokół tej myśli zbudowaliśmy naszą kolejną degustację komentowaną.
Spotkanie SKARBY BUŁGARII - Katarzyna Estate będzie zapoznaniem z winnicą, ale także pretekstem do szerszej rozmowy o współczesnym obliczu kraju o jednej z najstarszych tradycji winiarskich w Europie.

Bez nostalgicznego wracania do dawnych etykiet. Bez udawania, że wszystkie stereotypy były całkowicie bezpodstawne. Ale przede wszystkim bez pozwalania, żeby opinia ukształtowana kilka dekad temu nadal przesłaniała to, co w Bułgarii dzieje się dzisiaj.
Naszym przewodnikiem będzie Mariusz Janczewski, który poprowadzi nas przez selekcję sześciu win - od bieli, przez róż, aż po bardziej złożone i charakterne czerwienie. Każdej etykiecie będzie towarzyszyć przygotowana przez nas przekąska, dzięki której przyjrzymy się również jej kulinarnemu potencjałowi i temu, jak zmienia się odbiór wina w zestawieniu z jedzeniem.
Będziemy rozmawiać o Tracji, Mezzek, lokalnych odmianach, pracy z terroir, historii Katarzyna Estate i przemianie, jaka dokonała się w bułgarskim winiarstwie.
Bo być może największym skarbem Bułgarii nie jest jedna konkretna etykieta, jedna odmiana ani nawet jedna winnica. Być może jest nim coś znacznie ciekawszego - możliwość odkrycia na nowo miejsca, o którym przez lata byliśmy przekonani, że wiemy już wszystko.
SKARBY BUŁGARII - Winnica Katarzyna
29.08.2026, godz. 18:00
Mucha w Kieliszku - Fuzja, ul. Tymienieckiego 13, Łódź
Prowadzenie: Mariusz Janczewski
6 win degustacyjnych + przekąski199 zł/os.
Zapraszamy do Muchy na wieczór, podczas którego zostawimy stare schematy za sobą i spojrzymy na Bułgarię z perspektywy jej historii, współczesnego winiarstwa i skarbów, które zdecydowanie warto odkryć na nowo.




Komentarze