Gewürztraminer - szczep, który pachnie jak maj
- Mucha w Kieliszku
- 2 dni temu
- 6 minut(y) czytania
Maj ma swój własny zapach. Ciepły, słodki, lekko nektarowy. Pachnie kwitnącymi krzewami, rozgrzanym powietrzem po deszczu i wieczorem, który nagle robi się zbyt przyjemny, żeby wracać do domu o rozsądnej godzinie. To moment w roku, kiedy wszystko staje się bardziej aromatyczne, bardziej miękkie i jakby trochę bardziej zmysłowe. I właśnie dlatego trudno było znaleźć lepszy moment na rozmowę o Gewürztraminerze.

Bo jeśli istnieje szczep, który pachnie jak maj zamknięty w kieliszku, to właśnie on.
Są wina, które trzeba chwilę poznawać. Są takie, które najpierw udają nieśmiałe, a dopiero po czasie pokazują, że mają coś do powiedzenia. I jest Gewürztraminer - szczep, który nie tyle wchodzi do pokoju, co pojawia się w nim w obłoku róż, liczi, imbiru i przypraw. Gdyby miał osobowość, prawdopodobnie mówiłby pełnymi zdaniami, nosił jedwabny szal i uważał, że neutralność jest dla ludzi bez wyobraźni.
To jedna z najbardziej aromatycznych białych odmian winorośli na świecie. Białych - choć tu od razu trzeba zrobić mały przystanek, bo Gewürztraminer lubi komplikować proste sprawy. Jego owoce mają grubą, różowawą, czasem lekko czerwonawą skórkę, mimo że produkuje się z niego wina białe. Ten delikatny kolor skórek może później dawać winu złotawy, czasem lekko miedziany odcień. Czyli już na starcie mamy szczep, który wygląda trochę inaczej, pachnie bardzo inaczej i smakuje tak, że trudno pomylić go z czymkolwiek innym.
Skąd pochodzi Gewürztraminer?
Pochodzenie Gewürztraminera nie jest historią z rodzaju „urodził się tu, dnia tego i tego, świadkowie podpisani”. Źródła wskazują różne tropy: północne Włochy, Austrię i Niemcy. Najczęściej jego nazwę łączy się jednak z miejscowością Tramin, czyli dzisiejszym Termeno w Południowym Tyrolu. To właśnie stamtąd pochodzi człon „Traminer”. Z kolei niemieckie „Gewürz” oznacza przyprawę, korzenność, aromatyczność. W praktyce dostajemy więc coś w rodzaju „korzennego Traminera” - i trzeba przyznać, że rzadko kiedy nazwa szczepu tak uczciwie uprzedza, co wydarzy się w kieliszku.
Historia jest jednak bardziej pograniczna niż podręcznikowa. Niemiecki Instytut Wina zwraca uwagę, że samo pochodzenie z Tramin bywa dyskutowane, choć już w XV wieku Traminer miał trafiać jako wino mszalne do klasztorów. W Niemczech dokumenty potwierdzają obecność tej odmiany od XVI wieku, a w palatyńskiej miejscowości Rhodt znajduje się około 400-letnia jednoszczepowa winnica Gewürztraminera - piękny dowód na to, że ta odmiana nie jest chwilową modą, tylko winnym bywalcem z bardzo długim stażem.
Szczep stary, aromatyczny i... odrobinę kapryśny
Gewürztraminer jest mutacją starszej odmiany Traminer, związanej z rodziną Savagnin. Wyróżnia się wysoką aromatycznością, która wynika między innymi z obecności terpenów - związków odpowiadających za intensywne, kwiatowo-przyprawowe zapachy. Innymi słowy: to nie jest „winko, które trochę pachnie owocem”. To jest szczep zaprojektowany przez naturę do robienia wejścia.
W uprawie nie należy jednak do najłatwiejszych. Daje raczej niskie i niestabilne plony, bywa wrażliwy, wcześnie dojrzewa i potrzebuje odpowiednich warunków, żeby pokazać pełnię charakteru. Lubi chłodniejsze regiony, ale potrzebuje też słońca, bo dopiero przy dobrej dojrzałości rozwija swoje aromatyczne bogactwo. W zbyt gorącym klimacie może tracić świeżość, a jego najbardziej charakterystyczne cechy stają się mniej wyraźne. To trochę jak z perfumami - nałożone z wyczuciem są zachwycające, ale w przegrzanej windzie o 8:00 rano mogą zmęczyć wszystkich pasażerów.
Jak smakuje i pachnie Gewürztraminer?
Jeśli ktoś uczy się rozpoznawać szczepy po aromacie, Gewürztraminer jest jednym z tych, które dają szybkie poczucie sukcesu. W nosie bardzo często pojawia się liczi - to jego znak rozpoznawczy. Do tego dochodzą róże, kwiat pomarańczy, imbir, mandarynka, grejpfrut, miód, marakuja, pigwa, akacja, fiołek, marcepan, przyprawy korzenne, czasem delikatna nuta gorzkiej pomarańczy. Brzmi jak lista składników do deseru w hotelu butikowym, ale właśnie taka jest ta odmiana: intensywna, egzotyczna i zdecydowanie nieprzezroczysta.
W ustach Gewürztraminer zwykle jest pełniejszy, miękki, czasem lekko oleisty. Ma stosunkowo łagodną kwasowość i potrafi sprawiać wrażenie słodszego, niż faktycznie jest. To ważne, bo wiele osób po pierwszym wąchaniu spodziewa się słodyczy, a potem okazuje się, że wino może być wytrawne albo półwytrawne, ale nadal pachnie jak kosz owoców tropikalnych wniesiony do kwiaciarni.
Gdzie uprawia się Gewürztraminera?
Najbardziej ikonicznym regionem dla Gewürztraminera pozostaje Alzacja. To właśnie tam powstają jedne z najbardziej rozpoznawalnych, bogatych i aromatycznych interpretacji tego szczepu. Wina alzackie bywają pełne, egzotyczne, czasem delikatnie słodkawe, a w wersjach późnego zbioru - bardzo skoncentrowane i długowieczne.
Drugim ważnym miejscem jest Południowy Tyrol, czyli region historycznie związany z nazwą Traminer. Tamtejsze wina często pokazują bardziej świeżą, precyzyjną i mineralną stronę odmiany. W Niemczech Gewürztraminer występuje między innymi w Palatynacie i Badenii, choć ze względu na niskie oraz niestabilne plony nigdy nie zdominował wielkich powierzchni upraw. Spotkamy go również w Austrii, północnych Włoszech, Europie Środkowej, a poza Europą między innymi w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Chile, Australii i Nowej Zelandii.
Co ciekawe, klimat ma tu ogromne znaczenie. W chłodniejszych miejscach Gewürztraminer ma większą szansę zachować równowagę między aromatem, alkoholem i kwasowością. A równowaga jest tu kluczowa, bo przy takim bukiecie łatwo przesadzić. Dobry Gewürztraminer jest jak rozmówca z charakterem. Zły - jak ktoś, kto opowiada tę samą anegdotę piąty raz, tylko coraz głośniej.
Style Gewürztraminera - od wytrawnego po słodki
Gewürztraminer nie jest jednym konkretnym smakiem. Może być wytrawny, półwytrawny, półsłodki, słodki, a w wyjątkowych wersjach również późnozbierany, skoncentrowany i zdolny do dłuższego leżakowania. Wina klasy Auslese czy alzackie Vendanges Tardives potrafią rozwijać się przez wiele lat, zyskując nuty miodowe, głębsze i bardziej szlachetne.
Warto jednak pamiętać, że większość Gewürztraminerów najlepiej pić raczej młodo, kiedy ich kwiatowo-owocowa strona jest najbardziej żywa. To właśnie wtedy najbardziej przypominają majowe powietrze - świeże, kwitnące i niemal przesadnie aromatyczne.
Degustacja tygodnia: włoskie oblicze Gewürztraminera
Włoski Gewürztraminer ma w sobie coś charakterystycznego, czego często brakuje jego bardziej monumentalnym alzackim kuzynom. Zwykle jest trochę lżejszy na nogach, bardziej świeży, precyzyjny i mniej „ciężkoperfumowy”, choć nadal pozostaje bardzo aromatyczny. Szczególnie dobrze widać to w winach z Trydentu i Górnej Adygi, gdzie chłodniejsze noce i górski klimat pomagają utrzymać równowagę między egzotycznym aromatem a świeżością. Dzięki temu włoskie interpretacje tego szczepu potrafią być jednocześnie intensywne i eleganckie - jak ktoś, kto używa mocnych perfum, ale dokładnie wie, ile psiknięć to jeszcze klasa, a od ilu zaczyna się dramat.

Castel Firmian Gewürztraminer DOC
Castel Firmian to dokładnie ten typ Gewürztraminera, który od pierwszego kieliszka przypomina, dlaczego ten szczep ma tylu oddanych fanów. Już sam aromat robi bardzo „majowe” wrażenie - dużo kwiatów, dzikiej róży, liczi i egzotycznych owoców, ale bez przesadnej ciężkości. Pojawiają się mango, kwiat pomarańczy i delikatna korzenność, która nie dominuje, tylko porządkuje cały bukiet.
W ustach wino jest pełne, miękkie i bardzo harmonijne. Ma tę charakterystyczną dla Gewürztraminera kremowość i lekką oleistość, ale jednocześnie zachowuje przyjemną świeżość oraz dobrze zaznaczoną kwasowość, dzięki czemu nie robi się męczące. Finisz jest długi, aromatyczny i bardzo „perfumowy” - dokładnie taki, po którym jeszcze chwilę po odstawieniu kieliszka człowiek siedzi i myśli: „no dobrze, to był bardzo dobry pomysł”.
To Gewürztraminer bardzo klasyczny w swoim stylu, ale dobrze wyważony. Świetnie odnajdzie się przy kuchni azjatyckiej, curry, pad thaiu czy bardziej aromatycznych daniach fusion. I zdecydowanie należy do tych win, które potrafią zrobić wrażenie nawet na osobach, które „raczej nie pijają aromatycznych białych”.

Bottega Vinai Gewürztraminer
Bottega Vinai pokazuje z kolei bardziej elegancką i nieco subtelniejszą stronę szczepu, choć nadal pozostajemy w świecie bardzo intensywnych aromatów. Tutaj róża jest bardziej herbaciana niż cukierkowa, przyprawowość bardziej ziołowa, a egzotyka dojrzalsza i spokojniejsza. W aromacie pojawiają się liczi, suszona morela, ananas, skórka cytrusowa, imbir i delikatne nuty tymianku czy jałowca.
W ustach jest świetnie skoncentrowane, kremowe, dobrze zbudowane i bardzo spójne. Ma więcej elegancji niż ostentacji, co w przypadku Gewürztraminera jest naprawdę sporą sztuką. Egzotyczne owoce przeplatają się tutaj z kwiatowością i subtelną cytrusową świeżością, a finisz zostawia lekko pikantny, imbirowy akcent.
To wino wydaje się wręcz stworzone do bardziej świadomego foodpairingu. Fantastycznie poradzi sobie z kuchnią tajską, pieczonym indykiem, rybami w aromatycznych sosach czy białym mięsem podanym z kremowymi dodatkami. Jest też bardzo dobrym przykładem tego, jak włoski Gewürztraminer potrafi zachować balans między intensywnością a świeżością.
Foodpairing: z czym pić Gewürztraminera?
Gewürztraminer jest jednym z tych win, które potrafią uratować kolację tam, gdzie klasyczne białe wina zaczynają nerwowo poprawiać kołnierzyk. Dzięki intensywnemu aromatowi, miękkości, umiarkowanej kwasowości i często delikatnej słodyczy świetnie sprawdza się przy kuchni pikantnej, aromatycznej i przyprawowej. Tajskie curry, dania z imbirem, kuchnia chińska, marokańskie tagine, potrawy z suszonymi owocami, orzechami i przyprawami - to są rejony, w których Gewürztraminer nie tylko daje radę, ale jeszcze wygląda, jakby specjalnie na tę imprezę został zaproszony.
Bardzo dobrze wypada też z serami. Szczególnie z tymi bardziej aromatycznymi, dojrzewającymi, tłustymi albo z niebieską pleśnią: Munster, Gorgonzola, Roquefort i podobne towarzystwo nie robią na nim większego wrażenia. W wersjach wytrawnych i półwytrawnych może pasować do pasztetów, drobiu z aromatycznymi sosami, ślimaków, ragout czy dań z dziczyzny. Słodsze wersje pięknie odnajdują się przy deserach z mango, marcepanem, baklavą z wodą różaną albo owocowych tartach.
Gewürztraminer - kieliszek pełen maja
Gewürztraminer nie jest winem tła. Nie stoi grzecznie w kącie, nie udaje neutralnego i nie pyta, czy może się odezwać. To szczep aromatyczny, wyrazisty, czasem kontrowersyjny, ale właśnie przez to fascynujący. Ma długą historię, niejednoznaczne pochodzenie, różowe skórki, niski poziom cierpliwości do bylejakości i bukiet, który potrafi zostać w pamięci dłużej niż niejeden wieczór.
I może właśnie dlatego tak dobrze pasuje do maja.
Bo maj też nie jest subtelny. Pachnie za mocno, kwitnie trochę przesadnie i co roku przypomina, że czasem warto pozwolić sobie na odrobinę intensywności. Gewürztraminer działa dokładnie tak samo. To kieliszek pełen kwiatów, nektaru, ciepłego powietrza i aromatów, które pojawiają się tylko wtedy, kiedy świat na chwilę zwalnia i robi się po prostu przyjemniej.




Komentarze